Rozmowy na temat leczenia domowego, ziołolecznictwa, suplementacji, terapii niekonwencjonalnych.

Podziel się tematem z innymi!

 maleńka
#19450
Choruję na łuszczyce prawie 20 lat
Nigdy nie było dużo zmian, ale i tak były uciążliwe, zwłąszcza na głowie . Leczyłam sterydami , lub wogóle, tylko starałam się je maskować
Od roku zaczęły się zaostrzać i powstawać nowe że cięzko było to zakryć, przed wyjsciem z domu godzine siedzialam w lazience a i tak balam sie ze ktos zobaczy
Zaczelam grzebac w internecie o leczeniu niekonwencjonalnym
Na poczatek zrobiła 10 dniową głodówkę, ale nic sie nie zmieniło. Potem Oczyszczanie wątroby wg. H. Clark, dalej bez zmian
Postanowilam oczyscić jeszcze nerki arbuzem. Przez cały tydzień jadłam tylko arbuza i czarny chleb. I to był strzał w 10 ! Po tygodniu wszystko zaczęło schodzic! Z dnia na dzień było widac ogromna poprawe, ze nie mogłam sie napatrzec na moja piękną skóre!
Mam nadzieję że moim postem pomogę komus pozbyc sie tego paskudztwa. pozdrawiam i zycze powrotu do zdrowia!

Chętnie odpowiem na pytania ;-)
Ostatnio zmieniony 19 lip 2013, o 12:56 przez Paweł, łącznie zmieniany 1 raz. Powód: Zmieniłem temat.
#19451
No ładnie, ładnie - gratulację :) i z podziękowaniem za podzielenie się historią.

Chyba nie jesteś przedstawicielem firmy importującej arbuzy :D heheheh no bo wiesz 2% populacji choruje w Polsce (24 miliony) niech fama się rozejdzie i 1/4 chorujących kupi po 20 arbuzów (każdy ~3 kg) - tj około 8 milionów kg arbuza do zaimportowania :crazy: oczywiście żartuję :)

Dopisuję Twoją metodę do mojej check-listy :)

Powiedz proszę:
1) Jakie były odstępy czasowe pomiędzy głodówką, oczyszczaniem wątroby, a arbuzoterapią ?
2) Ile arbuzów i kromek chleba potrzebowałaś dziennie (tak na oko) ? Zastanawiam się jakie zapasy trzeba zrobić :)
3) Czy jadłaś jedynie arbuz i chleb i nic poza tym ? Czy arbuz zastępował Ci też napoje ? - ma chyba wystarczająco wody w sobie.
4) Czy odczuwałaś zmęczenie lub rozdrażnienie podczas arbuzoterapii ?
5) Czy zmiany skórne schodziły Ci już w trakcie, czy dopiero po zakończeniu "arbuzowego szaleństwa" ?
#19452
Nie, nie sprzedaje arbuzów ;-) haha

Głodówkę robiłam w marcu tego roku

Oczyszczanie wątroby jakis miesiąc temu

Zmiany zaczęły schodzić po tygodniu, wcześniej bylo zaostrzenie objawów

Nic nie piłam , jadłam cały arbuz dziennie (mąż mi to dźwigał ze sklepu), chleba jadłam jak najmniej , kilka kromek

przed kuracją proszę poczytać w necie o oczyszczaniu nerek wg Siemionowej, ma to znaczenie poniewaz moga wychodzic kamienie nerkowe !
#19453
zalecam daleko idacą ostroznosc przy wszelakiego rodzaju eksperymentach z tak drastycznym wyeliminowaniem podstawowych produktów spozywczych.To ze jeszcze zaprzestałas picia!!! to juz jak dla mnie jest wogóle nie do przyjecia :annoyed: przy zastosowaniu jakiejkolwiek diety,oczyszczania wymagane jest spożywanie wiekszej ilosci wody,to ze akurat arbuz ma jej prawie 90% to nie ma żadnego znaczenia,woda powinna byc dostarczana organizmowi-bezwzglednie.Dzien góra dwa na diecie owocowej,dobra rzecz i dla zdrowia i samopoczucia,tydzien to zdecydowanie za długo...takie jest moje zdanie :notguilty:
#19454
Nie zapominajmy jednak że organizm musi tą wodę zakwasić żeby ją wydalić a tu traci potrzebne minerały i elektrolity :notguilty:
także pić ale po łyku i z rozmysłem ja myślę
arbuz jednak zawiera tyle wody że powinien pokryć zapotrzebowanie na nią :notguilty:
ale dietę arbuzową ograniczyła bym do 7 dni najwyżej
#19457
Mnie przekonuje to
Organizm nie może sobie pozwolić na wydalenie nadmiaru wypitej wody w postaci niezmienionej, gdyż w połączeniu z odpowiednią temperaturą panującą w układzie moczowym stanowiłaby ona doskonałe środowisko dla rozwoju niekorzystnej mikroflory, szczególnie pleśni. By temu zapobiec, organizm wydalaną wodę musi zakwasić. Ponieważ w wypijanej wodzie nie dostarczamy dostatecznej ilości elektrolitów, organizm jest zmuszony pobierać je z zapasów tkankowych
:) :)
Tym sposobem wypłukujemy ze swojego ciała istotne dla utrzymania homeostazy elektrolity, głównie sód i potas, a gdy ich braknie, także magnez. Toteż nie ma co się dziwić, że po pewnym czasie tej "kuracji" odczuwamy objawy niedoboru elektrolitów - arytmię serca, skoki ciśnienia, wahania nastroju, obrzęki limfatyczne, spadek ogólnej kondycji organizmu.
#19458
Witaj maleńka :)
Gratuluje Ci sukcesu w zaleczeniu, ciekawa jestem czy zmiany ustąpiły zupełnie i czy w tym czasie używałaś dodatkowo jakiś maści/kremów... ?
Piszesz również, że dużo czasu poświęcasz na maskowanie zmian i powiem Ci, że nie warto, nie mamy przecież czego się wstydzić. Od momentu kiedy ujawniłam się z chorobą poczułam dużą ulgę, jestem spokojniejsza i silniejsza, a jak trzeba to tłumaczę cierpliwie na czym polega choroba, że nie jest zakaźna ;)
#19460
Plinka pisze: Od momentu kiedy ujawniłam się z chorobą poczułam dużą ulgę, jestem spokojniejsza i silniejsza, ;)
przy tym niezwykle ładna,zgrabna,radosna i.....gdy sie z toba przebywa jakos łuszczyca kryje sie głeboko....gdzies tam xd
Radosc,optymistyczne podejscie do życia,akceptacja swojej niedoskonałosci...to podstawa leczenia naszej choroby.Zamartwianie sie,stres,walka z samym soba....tylko pogarsza sprawe :notguilty:

co do oczyszczania wątroby :

http://www.gabinet-zdrowie.com/index.ph ... Itemid=124

mam watpliwosci,chyba to raczej nie dla każdego,trzeba miec dobre zdrowie aby sie poddac takiej kuracji,zdecydowanie wolę spokojniejsze i wolniejsze sposoby :surprised:

Podziel się tematem z innymi!