Tu możesz porozmawiać na różne tematy niezwiązane z łuszczycą.
 Artze
#35950
Poddaję się, nie ogarniam już własnej głowy. Wybuchy płaczu na zmianę z agresją, zero snu i ta paraliżująca niechęć do wszystkiego, co muszę zrobić. Pracuję, ale to jest wegetacja. Czy ktoś z Was z tego wyszedł? Potrzebuję rady – czy bezpieczniej jest zostać w łóżku i przeczekać ten mrok, dając sobie święty spokój, czy może jednak warto się zmuszać do rutyny, żeby zupełnie nie oszaleć? Jak zachować resztki sensu, kiedy wszystko w środku mówi "dość"?
#35955
Nigdy nie łez w łóżku.Aby pokonać ten czas aby się wchonily leki zajmij się czymś,idź na spacer posłuchaj na słuchawkach muzyki relaksacyjnej ,poczytaj książkę.Nie myśl co będzie bo się nakręcisz. NO i polecam od siebie również kontakt z psychologiem albo psychiatrą https://www.psychiatrzy.warszawa.pl/ Możesz zrobić to online.
Zycze powodzenia.