W tym miejscu piszemy o przebiegu swojego leczenia, radzimy się innych odnośnie leczenia własnego przypadku choroby.

Podziel się tematem z innymi!

 123456
#22720
Hej. Witam, jestem tu pierwszy raz:)
Może któs z Was pomoże mi. Trochę się poużalam. Mam zmiany na całym ciele, najgorsze są plecy - plama przy plamie. Niektórym może się wydawać,że przesadzam. Ale poważnie mam setki małych plam, żeby je posmarować zajmuje mi to z 20-25 minut. Jak poszłam ostatnio do dermatologa po recepty od razu chciał mnie wysłać do szpitala. Prawdę mówić nigdy nie umiałam obchodzić się z tą chorobą. Smaruje to daivobetem zmieszanym z kremem balneum. Zawsze ta mieszanka działała dobrze zmiany były płaskie, teraz ciężej to idzie. Myslę, że może przyczyną tego, że nie da się załagodzić skóry, jest jakaś infekcja albo coś hmm nie wiem co - coraz częściej myśle, że jest jakaś przyczyna tego stanu, kiedyś miałam zmiany tylko na kolanch i łokciach problemem to nie było, do tego co roku jezdziłam nad nasze morze, a teraz od kilku lat mam wszędzie i mnóstwo i za każdym razem coraz więcej i więcej.
Przechodząc do sedna, w poniedziałek posmarowałam się proderminą, jednak tylko raz, bo jutro zamierzam jechać nad morze, i moje pytanie brzmi czy mając obsypane calutkie ciało mogę jechać i czy te morskie słońce coś mi pomoże. Czytałam że w okresie zaostrzenia nie można wystawiać sie aż tak na słońce bo może się pogorszyć. Kompletnie nie wiem co mam zrobić ze swoim ciałem. Trochę chaotycznie napisałam ale mniej więcej wiadomo o co chodzi.
Teoretycznie doświadczenie powinnam mieć, gdyż łuszczyce mam już z 18 lat...
Awatar użytkownika
 antonia
#22721
123456 pisze:Jak poszłam ostatnio do dermatologa po recepty od razu chciał mnie wysłać do szpitala
123456 pisze:Myslę, że może przyczyną tego, że nie da się załagodzić skóry, jest jakaś infekcja albo coś hmm nie wiem co - coraz częściej myśle, że jest jakaś przyczyna tego stanu
Zawsze jes takaś przyczyna wysypu, dlatego też powinnaś się dokładnie zbadać - im szybciej, tym lepiej.
Na ogół słońce pomaga, ale skoro u Ciebie cały czas wychodzą nowe zmiany to musisz najpierw leczyć stan zapalny a nie objawy.
 123456
#22722
Postaram się zwięźlej opisać moje dotychczasowe leczenie. Może być też tak, że to przez sterydy wpadłam w taki stan:( Nie ukrywam, trochę jestem zdesperowana, a mając tylko 21 lat tym bardziej. Strasznie się tym przejmuje, bywają czasem takie dni kiedy nic mi się przez to nie chce i wogóle. Chyba każdy ma czasem takie chwile zwątpienia :(
Łuszczyce mam od 3 roku życia. Moją pierwszą maścią był lorinden a, potem elocom, diprosalic. Pamiętam, będąc w podstawówce, że kiedyś ktoś mi na zmiane na kolanie przepisał clobederm - teraz wiem, że to bardzo silny steryd, a zużyłam jego ze 3 tubki. Dobre czasy, kiedy zmian bywały jedynie na kolanach i łokciach się skończyły. W gimnazjum zaczęło przybywać ich więcej ( być może wpływ miały na to też przecież zmiany hormonalne :speechless: ). A od mniej więcej 15 roku życia używam co jakiś czas daivobet z kremem balneum zmieszany, do tego chodziłam dużo na lampy więc efekt był bardzoo dobry. Muszę się też przyznać, że jak dwa lata temu poszłam na studia przestałam z tym coś robić, znaczy robiłam, smarowałam troche, psoriasinem, ale nie za często, bo już miałam dość maści. Jedynie wytrwale pilnuje twarz, stosuje tu protopic. Ot i tak to wygląda :(
Najgorsze, że nawet na twarzy jak posmaruje to wszystko ładnie zginie, ale znów za dwa dni znowu wszystko wraca.
Awatar użytkownika
 antonia
#22723
Jedyne, co mogę podpowiedzieć, to leczenie ziołami.
Z pewnością narażam się teraz na wielką krytykę, zarówno przez przeciwników takiego leczenia, jak i tych zupełnie wątpiących. Skutki leczenia sterydami każdy z nas na własnej skórze odczuł, początki są piorunująco szybkie i efektywne, potem radość zamienia się w beznadzieję. Ziołami leczymy się stanowczo dłużej, znacznie wolniej przychodzą remisje, ale pewne i pocieszające jest to, że są coraz dłuższe i zmian coraz mniej. Zioła stosuje się jedocześnie - zewnętrznie do kąpieli, oładów, maści i kremów, i wewnętrznie do odrucia i wzmocnienia organizu. I tylko takie leczenie przynosi pozytywne efekty. W międzyczasie można użyć sterydów, ale tylko rozsądnie i uderzeniowo, na krótko, po to, by przełamywać opornie długie leczenie, ale ciągłe ich używanie jest niebezpieczne dla zdrowia i więcej przynosi szkody niż pożytku. Poczytaj więcej na forum na temat sposobów leczenia i sama zdecyduj, który najbardziej Ci odpowiada, potem pytaj, a my postaramy się doradzać w miarę naszych możliwości. :)
 123456
#22724
Dziękuje, za odpowiedz:) Zawsze to miłe, gdy ktoś powie jakies dobre słowo, doda otuchy i podzieli się swoją opinią.
Jeśli chodzi o zioła, jak byłam mała, piłam je. Pamiętam, że byłam z rodzicami u jakiegoś zielarza czy tam kogoś, spojrzał przez urządzenie w oko i powiedział że to od jelit. Dał jakies zioła i się piło;) Dużo osób szuka pomocy nie tylko u dermatologów i próbuje wszystkiego co mogłoby pomóc, tak też było i u mnie.
Jeśli chodzi o teraźniejszość, jakiś czas temu przez pewien okres brałam zioła bratka w tabletkach, cały czas pije pokrzywę, czasem popijam skrzyp. Ostatnio czytałam też coś o liściach brzozy, więc staram sobie codziennie wypić takową herbatkę, a także dodaje wywar ten do kąpieli i dorzucam sól. Generalnie nie wiem czy ta brzoza może jakoś wpływać na łuszczycę, ale taka kąpiel napewno nie zaszkodzi. Jeśli chodzi o zioła nie mam więcej wiedzy o nich, bardziej naczytałam się o suplementach, olejach. Mogłabyś coś więcej napisać jakie ziółka masz na myśli? :)Wiem że ostropest jest wskazany..
Awatar użytkownika
 szater
#22729
Jezeli sypie cały czas to znaczy że jest stan zapalny i najpierw trzeba go zlokalizowac i wyleczyć a potem zajmowac sie leczeniem zmian na skórze.Same zioła w tak ostrym stanie chorobowym nie pomoga,wspomóc moga ale trzeba też uzywac ich z głowa i z jakims planem.Skoro lekarz zalecił leczenie szpitalne ,widac była taka koniecznosc,dlaczego nie skorzystałaś? nie bardzo rozumiem :surprised: Chciałam dodac iż leczenie powinno tez przebiegac systematycznie a nie zrywami i skokami,cos raz posmarujesz,potem nie,mieszasz lek Daivobet z kremem i stosujesz go w ruchu ciągłym :nomnom: no zastanów sie jakiego oczekujesz skutku po takim leczeniu?
Daivobet to masc leczaca i ma w swoim składzie steryd wiec nalezy zastosowac zgodnie z leczeniem i....przerwac stosowanie.Samo słonce chyba nie do konca poradzi sobie z tak rozległymi zmianami i ciągłym stanem zapalnym :notguilty: no ale życze powodzenia,pamietaj jedynie żeby nie smarowac proderminą i nie wychodzić na słonce bo popalisz ciało,dużo gorzej niż cygnoliną!
 123456
#22730
Najtrudniej znaleźć ten stan zapalny, bo gdzie szukać:(
Zimą brałam udział w badaniu klinicznym z maścią tofacitinib. (ale trafiło mi się placebo...chyba - bo efektu zero, a pokładałam w tym nadzieje). Tam, porobiono mi różne badania i wszystko było ok. A dermatolog stwierdził, że jak nawet na czole po zaleczeniu protopicem zmiany pojawią się po trzech-czterech dniach ponownie, to znaczy, że mam bardziej aktywną postać łuszczycy. :(
Awatar użytkownika
 antonia
#22732
Bardzo pomocna w leczeniu łuszczycy jest suplementacja magnezem. Najlepsze efekty dają kąpiele w chlorku magnezu, kiedy organizm wchłania przez skórę dokładnie tyle ile potrzebuje w celu uzupełnienia ubytków. Przekonałam się o tym na własnej skórze osiągając kilkumiesięczną remisję.
Obecnie latem ten rodzaj magnezu, który ja używałam jest w tutejszych sklepach nieosiągalny i łuszczyca zaczyna powoli wracać. Wniosek taki, że trzeba zawsze pomyśleć o wystarczających zapasach na lato.
 123456
#22733
Rzeczywiście warto wybrać się do lekarza rodzinnego. Od bardzo długiego czasu czuje się ciągle zmęczona, bez energii, rano ciężko się podnieść, sine pod oczami, zauważyłam też biały z tylu język.
Ze strony paciorkowców zagrożenie mam wyeliminowane, gdyż cztery lata temu miałam wycięte migdałki (chociaż zapalenie ropne migdałków miałam tylko raz w życiu w podstawówce - i co ciekawe wcale wysypu po nim nie miałam, nic nowego się nie pojawiło, byłam czysta).
W szpitalu raz leżałam, w Poznaniu, podobno tam się specjalizują w leczeniu łuszczycy. Jednak leżałam tam na dermatologii bardziej w celu porobienia badań, bo zmian tak wiele nie miałam. Zrobili mi tam usg wszystkiego, rtg, krew i inne duperele. Lekarze tam zalecili wycięcie tych migdałków, gdyż od maleńkości były ciut większe, ale one tak poprostu u mnie tak wygądały. Potem trafiłam do dermatologa, który trzy lata leczył mnie daivobetem - a ja widząc że znika, teraz pozostałam przy tym i "ratuje" się nim.
Nie tak łatwo znaleźć potencjalny stan zapalny, wszelkie badania od zawsze wychodziły w normie, ale wizyta u lekarza nie zaszkodzi, tylko czy mnie nie wyśmieje, że doszukuje się nie wiadomo czego.

Wiem, że "truję tu" Wam, ale chyba muszę się poprostu wygadać. Nigdy nie umiałam otwarcie z kimś porozmawiać o tym moim problemie. Zwłaszcza, że doświadczenia z liceum pokazały mi z jakim "obrzydzeniem" ludzie patrzą się na osoby z łuszczycą i jak bezlitośnie to komentują. Dlatego nikt u mnie jej nie widział i o niej nie wie, chciałam się tak ochronić w pewnym sensie.

Podziel się tematem z innymi!


  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 18