Rozmowy na temat leczenia domowego, ziołolecznictwa, suplementacji, terapii niekonwencjonalnych.

Podziel się tematem z innymi!

#18714
Witam wszystkich, którzy są zainteresowani rozwiązaniem swojego problemu łuszczycy krostkowej. Jestem (już niedługo) jednym z was, ale znalazłem sposób na unicestwienie problemu. Sporo posiedziałem na internecie szukając przyczyny dlaczego moja skóra zachowuje się inaczej niż innych (oczywiście nie muszę wspominać o wizytach u dermatologów, którzy potrafią zpisywać tylko sterydy). Po przeczytaniu wielu postów i artykułów wyszło kilka faktów

a)choroba nie jest zewnętrzna, a wewnętrzna
b)problemy ze skórą wynikają z wariujących limfocytów T
c)najczęstszą i najbardziej prawdopodobną przyczyną jest candida.

Przyszedł więc czas na studiowanie paskudztwa (candidy) i sposobów jej unicestwienia. Przed rozpoczęciem leczenia miałem tą chorobę już rok czasu i moje ręce wyglądały zupełnie niewyjściowo. Skóra na rękach łamała mi się do krwi, nie mogłem normalnie obierać owoców, każda styczność z kwasem to tragedia, ciągłe swędzenia i krosty.

Otóż wyczytałem, że candida sobie słabo radzi ze środowiskiem zasadowym, a praktycznie wszystko co do tej pory spożywałem było kwasotwórcze.

Na pierwszy ogień poszła dieta. Nie 80-20, ale na pewno jadałem więcej produktów zasadowych : dużo owoców i warzyw, sałatek, prawie całkowicie odrzuciłem mięso (jadam 1,2 razy w tygodniu) i nie łączę go z ziemniakami, nie spożywam produktów pochodzących z fermentacji, itd., itp. + min 2 litry wody dziennie. I żeby nie było, że nie dodałem .. zero używek : alkohol, kawa, papierosy, czarna herbata. Zieloną proszę bardzo. Ogólnie im mniej cukru w diecie tym lepiej.

Było lepiej, ale nie na tyle, żeby chwalić dzień przed zachodem słońca. Postanowiłem dodatkowo zastosować leczenie sodą oczyszczaną 3 razy dziennie : rano, popołudniu i wieczorem. Tutaj poprawa po 2 miesiącach była więcej niż zadowalająca. Ręce powoli przestawały mi się łamać, ale choroba jeszcze postępowała w kierunku nadgarstków.

Dodałem do tego trzeci element. Wertując wiedzę na temat raka dowiedziałem się, że sporo ludzi uważa, że rak to tak naprawdę grzyb (a więc candida). Znalazłem więc coś co dobrze radzi sobie ze zwalczaniem komórek, które mają skanserowane DNA. Wybór padł na pestki z moreli. Na początku zaczynałem po 2 dziennie, zwiększając ich ilość o 1 co 2 dni. Obecnie biorę ich 10 dziennie i ...

Skutki są rewelacyjne. Widzę normalną skórę w miejscach gdzie była choroba. Krostki się pojawiają coraz mniejsze i już nie postępują w. Skóra się łuszczy już na bardzo niewielkich fragmentach. Doszło do tego, że przestałem stosować kremy nawilżające.

Nie wspominam tutaj o skutkach zmiany diety, których chyba nie trzeba tłumaczyć. Człowiek czuje się o wiele lepiej. Jeżeli ktoś ma pytania to zapraszam na priv.
#18716
Super ze znalazłes SWÓJ sposób na SWOJA łuszczyce,krostkowa odmiana łuszczycy to troszke cos innego jak krostkowica nóg i dłoni a zupełnie inna od plackowatej,odwróconej,,paznokci czy ....stawowej.Niestety nie ma jednej jedynej recepty,gdyby wiadomo było co jest przyczyną łuszczycy łatwiej byłoby moze ją ujazmic a tak....kazdy walczy po swojemu bo kazdy choruje inaczej....niestety.Dobrze byłoby wkleic pare zdjec przed rozpoczeciem leczenia ,kilka w trakcie i oczywiscie w momencie uzyskania remisji...bo ze ona nastapi nie wątpię, watpie natomiast w całkowite pozbycie sie łuszczycy :P ....wiara czyni cuda...w tym wypadku jednak niestety ....powodzenia życze :notguilty:
#18718
Nie tylko wiara, ale i zdrowe i rozsądne myślenie, a nie tylko nacieranie się maściami i sterydami. Jeżeli chodzi o zdjęcia to starych nie posiadam. Mogę udostępnić stan bieżący.
Jeżeli chodzi o wytrwałość w dochodzeniu do przyczyny problemu to jesteśmy z żoną zaprawieni w boju. Walczyliśmy u córki z HPV, który objawił się któregoś dnia na skórze twarzy i rozsiewał gdzie się dało.
Jeżeli ktoś poszukuje jak go zwalczyć to napiszę co pomogło w naszym przypadku
1) podniesienie odporności organizmu (tutaj każdy znajdzie jak : citrosept, zdrowe odżywianie, sporo preparatów homeopatycznych - w Aninie pod Warszawą jest dobry specjalista)
2) wirus ustąpił całkowicie po szczepionce na raka szyjki macicy. Po podaniu 3-ciej dawki zniknął jakby go nigdy nie było.

Pozdrawiam wszystkich .. w tym niedowiarków.

PS. Nie chce mi się z nikim wchodzić w debaty dlaczego świat jest zły, dlaczego on ma tak źle, dlaczego jemu to nie pomoże. Mój post miał za zadanie pokazanie sposobu, który zadziałał u mnie. Dzięki temu cieszę się, że mnie nie swędzi, nie boli i mogę normalnie podać ludziom rękę. Swoje racje zabierzcie ze sobą. To jest post informacyjny. Jeżeli ktoś potrzebuje więcej informacji mogę ich udzielić.
#18734
hairymonkey pisze:[...]PS. Nie chce mi się z nikim wchodzić w debaty dlaczego świat jest zły, dlaczego on ma tak źle, dlaczego jemu to nie pomoże. Mój post miał za zadanie pokazanie sposobu, który zadziałał u mnie. Dzięki temu cieszę się, że mnie nie swędzi, nie boli i mogę normalnie podać ludziom rękę. Swoje racje zabierzcie ze sobą. To jest post informacyjny. Jeżeli ktoś potrzebuje więcej informacji mogę ich udzielić.
Wszedłeś w sensie popełniłeś Swój post na forum. A to jest jedna z form komunikacji międzyludzkiej w przestrzeni cybernetycznej, ktora opiera się o słowa/wyrazów w sensie rozmowę. Jeżeli masz z tym problem w sensie rozmowa - nie potrafisz czy też nie życzysz sobie, to załóż sobie... bloga.

To nie ten adres w sensie tu dyskutujemy ze soba, wymieniamy się swoimi doświadczeniami, ba, staramy się być dla siebie podporą.

PS. Gratuluję Ci osobistych sukcesów w Twojej walce. Pozdrawiam
#18738
Dziękuję Pani Heniu za gratulacje. Oczywiście od wyzdrowienia jeszcze chwila czasu, ale sam fakt, że z dnia na dzień ręce wyglądają lepie i lepiej dodaje otuchy. Najważniejsze dla mnie, że skóra przestała się łamać, że przestały się pojawiać zmiany na paznokciach i że rano już nie swędzą. Skóra wygląda o wiele lepiej, ale nadal widać spustoszenie jakie uczyniła łuszczyca.

Wielka prośba do osób, które zdecydują się na ewentualną dużą zmianę w swoim życiu i wypróbowanie mojego sposobu, aby za jakiś czas napisały jak to u nich wygląda. U mnie znaczna poprawa zaczęła się po ok 3 miesiącach od wprowadzenia diety, sody i pestek.

Pzd
#18739
Ustosunkuję się jeszcze do Państwa wypowiedzi. Jeżeli chodzi o informacyjny charakter mojego postu. Chodzi tutaj o niewdawanie się w jałową dyskusję bez merytorycznych przesłanek. Ja też mogę wejść do dowolnego postu i coś napisać tylko po co (np. fajny masz samochód tylko nie taki jak mój i twój się na pewno popsuje). Jestem jak najbardziej skłonny porozmawiać o tym dlaczego taki, a nie inny sposób leczenia oraz jakie to daje efekty, jakie zmiany poczyniłem itp, itd.

Jeżeli ktoś się poczuł urażony to go z góry przepraszam, ale ja nie czuję abym kogoś obraził. Jeżeli chodzi o maści i sterydy (bo myślę, że to może być kość niezgody). Tutaj kilka rzeczy mi się narzuca : dlaczego ktoś chce leczyć zewnętrznie chorobę, która jest wewnątrz (no chyba że ktoś wierzy, że to choroba zewnętrzna). Druga sprawa. Znajomy stosował sterydy przez parę lat. Zmiany są nieodwracalne - o tym żaden lekarz nie mówi. Trzecia : wiele osób stosuje sterydy bez skutku .. dlaczego. Cztery .. oczywiście są osoby, które mają uwarunkowania genetyczne .. jak na to mają pomóc sterydy (oprócz łagodzenia objawów).

Co do remisji.. też mam na to własne zdanie. Dla mnie sytuacja jest prosta. Jeśli mój organizm nie toleruje candidy to jak wrócę po 2 latach do czekoladek i hamburgerów, to uzyskam dokładnie ten sam efekt co obecnie. Tutaj nie można sobie pozwolić na odstępstwa bo już 2 lata mnie nie boli. Według mnie nie ma czegoś takiego jak .. "jestem sobie chorobą i dzisiaj dam temu człowiekowi spokój .. w końcu jest remisja". Choroba nie myśli tylko atakuje. Jak twój organizm czegoś nie toleruje to nagle nie zacznie tego tolerować i tyle. Jeżeli nie wolno ci czegoś robić lub czegoś jeść to nie rób i nie jedz .. ale proszę nie nazywajmy tego remisją.

Tyle z mojej strony. Co do samego leczenia jestem dostępny na priv. Co do dyskusji nie będę się więcej udzielał (szkoda mi osobiście czasu bo i tak znajdą się osoby, które strolują ten wątek).

PS. Napisałem pierwszy post po to, aby dać pod rozwagę części osób, że ich łuszczyca może być wynikiem pasożytów, a nie jakieś nieszczęśliwej zbieżności dziwnych okoliczności (nikt nie wie jakich). W poście zawarłem też sposób w jaki ja walczę ze swoim problemem uzyskując wymierne wyniki. Nie czuję się tym postem zobowiązany do dalszego udzielania się w wątku (poza już popełnionymi komunikatami i na pewno nie dam sobie wmówić, że napisanie posta coś mi narzuca).
Jeżeli ktoś zdecyduje się zastosować mój sposób i uzyska pozytywne rezultaty to będę więcej niż z tego powodu zadowolony.
#18760
cześć hairymonkey

Mam identyczny pogląd na temat choroby jak Ty. Też długo się zastanawiałem i szukałem co jest przyczyną choroby (w moim przypadku ŁZS) i doszedłem do podobnych wniosków, że na pewno jest to wina wadliwie działającego układu immunologicznego i jeszcze innych w moim przypadku powodów. Żaden z lekarzy nigdy mi tego nie wytłumaczył, jakby to była jakaś tajemnica ;) zaś na pytanie czy dieta może tu mieć jakieś znaczenie zostałem prawie wyrzucony z gabinetu, że jak coś mi się nie podoba to mogę leczyć się sam - co właśnie robię od 10 lat :D.

Fajnie, że udało Ci się uzyskać pozytywne wyniki, mi również :)
Niestety informacje co i jak nie zawsze dobrze są odbierane przez wszystkich na forum, tudzież ich komentarze brzmią w sposób dziwny, jakby krytyczny, bo jakby nie było są tu ludzie którzy zmagają się z tą chorobą znacznie przecież dłużej niż TY cz ja więc już tylko z tej racji mają więcej doświadczenia i wiedzy dzięki czemu mogą Cię zagiąć i udowodnić że głupoty oplatasz :angry: Bo przecież "każdy przypadek jest inny" ale i tak sami doradzają innym... a za chwilę krytykują tych co sami z siebie chcą się podzielić dobrą informacją - dziwne.
Ależ oczywiście, że każdy przypadek jest inny ... ale jeżeli poprzez twój post pomożesz choćby jednej osobie to już jest sukces :)
Także nie przejmuj się i pisz. Wiadomo, nie każdy może się od razu z Tobą zgodzi ale może ktoś znajdzie coś ciekawego i zastosuje coś z tego co piszesz.

Proponowałbym wszystkim czasem podejść do takich sytuacji jak do tzw. burzy mózgów gdzie generalną zasadą jest NIE KRYTYKOWAĆ POMYSŁÓW INNYCH OSÓB, szczególnie nowych osób na forum, które chcą podzielić się pozytywnymi, rzeczowymi informacjami i nie wylewać na nich od razu kubła zimnej wody.


życzę dużo zdrowia

Podziel się tematem z innymi!