Zawodowiec nie gra dla emocji. Zawodowiec gra, żeby zarobić. Pamiętam, jak pierwszy raz świadomie wszedłem na
vavada — nie z ciekawości, nie dla zabawy, tylko dlatego, że usłyszałem od jednego gościa z branży, że tam jest jeden z lepszych RTP na automatach. I wiecie co? Od początku potraktowałem to jak pracę. Bez lansu, bez "może się uda". Siadam, odpalam, sprawdzam ustawienia. Żadnego instant fun, tylko logika.
Na początku było ciężko. Myślałem, że wystarczy znać kilka zasad basic strategy i już będzie kasa. Gdzie tam. Przez dwa tygodnie byłem na minusie jakieś dwa tysiące złotych. To była [cenzura] szkoła — ale nie taka, która mnie odrzuciła. Wręcz przeciwnie. Zrozumiałem, że muszę zmienić podejście. Nie grać przeciwko automatu, tylko przeciwko własnej głupocie.