Gdyby ktoś mi powiedział rano, że ten dzień skończy się inaczej niż wszystkie, wyśmiałbym go w twarz. Był poniedziałek. Jeden z tych, po których nie masz siły nawet na narzekanie. Wstałem o szóstej, wróciłem o siedemnastej, zrobiłem obiad, który smakował jak karton, i padłem na kanapę przed telewizo...
