Menu użytkownika

Kupony

Kto przegląda forum

Forum przegląda 1 użytkownik :: 0 zidentyfikowanych, 0 ukrytych i 1 gość (dane z ostatnich 5 minut)
Najwięcej użytkowników online (90) było 3 maja 2017, o 23:15

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Akceptacja łuszczycy

Życie z łuszczycą na co dzień, czyli jak rodzimy sobie z naszą chorobą w codziennych czynnościach.

Re: Akceptacja łuszczycy

Postprzez henia 25 cze 2011, o 21:04

Carley napisał(a):Może chodzi o to że ja sama nie potrafię tego zaakceptować, nie wiem, nie umiem o tym rozmawiać.

Carley problemy z zaakceptowaniem słabości swojego organizmu- choroby: miało, ma lub będzie mieć, każdy z nas. Uwierz na słowo. Ale żeby troszkę chociaż pomóc Ci to ogarnąć są takie fora jak np. to. One są nie tylko źródłem wiedzy o naszym choróbsku, to także doskonałe poligony w ośmielenia się i głośnym mówieniu o niej.
W nas zawsze będziesz miała sprzymierzeńców i jak tu z nami już okrzepniesz, zobaczysz, że tam w realu, też jest lżej o tym gadać. Próbuj, uważam, że to dobra droga do oswajania/zaakceptowania choroby. Powolutku, słowa do słowa i zobaczysz jak pięknie i z uśmiechem można gadać o tej naszej osobistej cholerze. Powodzenia :*
"Pozwólmy sobie na pomyłki i błędy ale nie na nieuwagę"
Avatar użytkownika
henia
Doradca
 
Posty: 2306
Dołączył(a): 24 sie 2010, o 13:20
Lokalizacja: Suwałki

Reklama

Re: Akceptacja łuszczycy

Postprzez szater 26 cze 2011, o 09:33

Mozemy udzielic ci szeroko pojetego wsparcia,pomocy w różnej formie,mozemy stac sie tym poligonem doswiadczalnym ale....puki SAMA nie zaakceptujesz swojej choroby...marnie to widze....dajesz pełne zezwolenie pani ł na to aby zawładnęła twoim zyciem....podpowiadamy ci jak postapic aby było ci łatwiej zyc ale....życia za ciebie nie przezyjemy...wybór nalezy do ciebie i albo zaakceptujesz chorobe i staniesz sie jedną z nas albo.....przez całe zycie bedziesz stała w rozkroku ,rozdarta jak sosna....bo chorobę którą masz...bedziesz miec niestety do konca życia...powodzenia :D
Avatar użytkownika
szater
Doradca
 
Posty: 3328
Dołączył(a): 2 cze 2010, o 17:32
Lokalizacja: Zielona Góra

Re: Akceptacja łuszczycy

Postprzez Carley 27 cze 2011, o 00:04

Małymi kroczkami do celu, Jak będę się przejmować to wcale nie będzie fajnie. Tak, postaram się to zaakceptować, da się, widzę po was że się da. Dzięki za wszystko :)
Avatar użytkownika
Carley
Świeżak
 
Posty: 21
Dołączył(a): 20 cze 2011, o 23:37
Lokalizacja: Białystok

Re: Akceptacja łuszczycy

Postprzez eczek 29 sie 2011, o 12:15

Ja rozumiem słowo akceptacja jako coś przeciwnego do ucieczki.

Akceptować czyli przestać uciekać, nie chować się, przestać ignorować tego "łuszczycowego potwora". Ja tego "łuszczycowego potwora" wyobrażam sobie jako tygrysa, który lubi drapać i zawsze jest chętny do gry. Trzeba podjąć tą grę (leczenie) i sprawić aby toczyła się jak najbardziej na naszych warunkach.
Avatar użytkownika
eczek
Świeżak
 
Posty: 11
Dołączył(a): 29 sie 2011, o 08:16
Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Re: Akceptacja łuszczycy

Postprzez mamamarzena 5 wrz 2011, o 13:43

A ja sadze ze w akceptacji luszczycy bardzo wazny jest czas oraz pozyskiwanie coraz to wiekszej wiedzy na jej temat... Zauwazylam sama po sobie. Na poczatku, kiedy zaczelam zagladac na to forum bylam doslownie zalama a sama nie pamietam zebym kiedykolwiek plakala z powodu luszczycy!!(moze z wyjatkiem wieku przedszkolnego) Minelo kilka tygodni od tego czasu i zmiany powiekszyly sie mniej wiecej trzykrotnie, ale teraz jest mi duuuzo lpeiej na duszy niz wtedy... :)
Planuje niedlugo zaczac swoje zycie od nowa i napewno nie zwiaze sie z partnerem ktory w pelni nie zrozumie i nie zaakceptuje mojej choroby i tych wstretnych lusek po calym domu :) Bo nie mam zamiaru czuc sie jak trendowata we wlasnym mieszkaniu :) Chociaz ten poprzedni nie robil z tego problemu- w zasadzie ignorowal poprostu i upominal mnie wieczorem w lozku zebym nie drapala, tyle ze raczej z racji irytujacego dzwieku niz z troski :p
I napewno z jeszcze jednym sie zgodze, duzo dalo mi to ze l. jest ze mna od dziecinstwa, bo gdybym zachorowala teraz napewno duzo, duzo czasu zajeloby mi zaakceptowanie jej. Na szczescie te plamy na kolanach i lokciach byly dla mnie od zawsze tak naturalne jak to ze mam wlosy i pazokcie :) I wszyscy znajomi w pelni akceptowali mnie z nimi.
Mysle wiec ,ze wszystkie mamusie i tatusie powinni pomoc dzieciom zrozumiec ta chorobe i nauczyc je o niej rozmawiac, a one dalej juz same sobie poradza :)
mamamarzena
Świeżak
 
Posty: 5
Dołączył(a): 12 sie 2011, o 13:42
Lokalizacja: Gorzow Wielkopolski

Re: Akceptacja łuszczycy

Postprzez mariaelena 30 maja 2013, o 16:53

chyba wykonałam pierwszy krok w stronę akceptacji tej okropnej choroby. po raz pierwszy przyznałam się komukolwiek, na co choruję. wcześniej nikt poza rodzicami nie wiedział co mi jest, a dopytujących się zbywałam alergiami itp. mój partner zaproponował mi wspólne zamieszkanie, a do tego, jak już gdzieś tu pisałam, ostatnio stan mojej skóry pogorszył się tak, że nie możliwym było zamaskowanie zmian. porozmawiałam z nim i była to chyba najtrudniejsza rozmowa na świecie. mnóstwo płaczu i emocji, ale na koniec uściskał mnie i powiedział, że dla niego tych kilka(set ;)) plamek to bzdura i jestem najpiękniejsza na świecie. i, że będzie mnie wspierał w leczeniu. to niby nic, ale dla mnie wielka sprawa i czuję, jakby jakbym zrzuciła wielki ciężar z serca. teraz mogę swobodnie z nim rozmawiać. wiem, że to szalenie trudne przełamać się i powiedzieć wprost, ale polecam. jest mi teraz o niebo lepiej.
Avatar użytkownika
mariaelena
Świeżak
 
Posty: 23
Dołączył(a): 26 sty 2012, o 01:56

Re: Akceptacja łuszczycy

Postprzez mario1234 15 cze 2013, o 11:58

Tego się nie da akceptować, bo wygląda to po prostu źle i do dupy . No , ale do rzeczy zawsze miałem problemy z łupieżem odkąd pamiętam , od dziecka. Zawsze miałem długie włosy, ale kiedy zacząłem ścinać włosy,na krótko ( nie na łyso) łupież na kilka lat ustał, niestety pojawił z jakiś rok temu i to naprawdę ze zdwojoną siłą, mało tego zaczęła mi schodzić skóra z okolic przynosowych, porażka :ill: . Co ciekawe zawsze mam problemy ze skórą kiedy przychodzi wiosna/lato ..

Facet ma troche łatwiej , bo zetnie włosy posmaruje łeb wazeliną kilka dni i czerwone plamy znikną .

Moje spostrzeżenia dotyczące profilaktyki :

-Zero , ale to absolutnie zero papierosów, na mnie działały dużo bardziej szkodliwie niż alkohol
- unikać alkoholu w każdej postaci , lekarz dermatolog mówił , , piwo szkodzi tak samo jak wódka.
- unikać kawy
a i jeszcze jedno unikajmy na pozór niegroźnego nawyku drapania się po głowie, jak myślimy, stresujemy się itd. Lekarz powiedział mi , że widział po ranach ze mam taki nawyk , przez co rozprzestrzeniłem czerwone plamy na głowie

No i w miare zdrowo się odżywiałem, ale bez przesady
mario1234
Świeżak
 
Posty: 1
Dołączył(a): 15 cze 2013, o 11:29

Re: Akceptacja łuszczycy

Postprzez szater 15 cze 2013, o 13:16

zaakceptowac czyli....przyjąc do wiadomosci że taka jest choroba,nie znaczy to ze ma ona nam sie zacząc podobac :P zaakceptowac czyli pogodzic sie z faktem ze raz bedie lepiej raz gorzej....ale wcale to nie znaczy ze mamy siepoddac czy przestac walczyc...po prostu akceptacja pomaga zrozumiec ze nie ma wyjscia,choroba jest i koniec,nieuleczalna ze swoistym wyglądem ale...walczyc musimy bez desperacji z załamywania sie ale dzielnie xd
Co do palenie papierosów....paliłam prawie 40 lat,rzuciłam trzy lata temu....w wysypach nic sie nie zmieniło....podobnie z kawa....czy pije czy nie bez różnicy,na alkohol tez nie reaguje :P ....stres to mój najwiekszy wróg i.....leki....ale nie mozna miec wszystkiego wiec ciesze sie ze moge sie opalac pic kawe i piwko,moge palic....ino denarwowac sie nie moge ;)
Avatar użytkownika
szater
Doradca
 
Posty: 3328
Dołączył(a): 2 cze 2010, o 17:32
Lokalizacja: Zielona Góra

Re: Akceptacja łuszczycy

Postprzez michal_e51 17 cze 2013, o 09:54

A ja dodam: :)

Jak miałem całkiem spory wysyp to strasznie się zamartwiałem, myślałem co tu robić, żeby to znikło i nerwowo próbowałem wszystkiego, tylko żeby to zeszło ze mnie. A wtedy właśnie plamy były coraz gorsze. No i pewnego dnia popatrzyłem się w lustro i pomyślałem, że jak mam się stać skrzyżowaniem węża z krokodylem to niech tak będzie ! :) W pewnym sensie poddałem się i stwierdziłem, że co ma być to będzie. Ale to dało mi spokój z nerwami: nie przejmowałem się nowymi plamami, mówiłem wszystkim, że mam taką chorobę i się tym nie przejmuję - trudno. Od tamtego czasu próbuję walczyć z łuszczycą systematycznie, powoli i z rozwagą, w dalszym ciągu nie przejmując się wynikami leczenia, i jest znacznie łatwiej ! Teraz z moją łuszczycą jesteśmy zaprzyjaźnieni - może trochę toksycznie bo próbuję ją unicestwić :)
Wiecie ... myślę, że osoby, które nie pogodziły się z chorobą wprowadzają w swoje życie chaos, próbują wielu metod leczenia, ale szukają szybkiego efektu nie dokańczając żadnej kuracji.
michal_e51
Poszukiwacz
 
Posty: 50
Dołączył(a): 12 cze 2013, o 13:32
Lokalizacja: Północ

Re: Akceptacja łuszczycy

Postprzez markis 24 lip 2013, o 22:52

Witam, ja już 18 lat próbuje zaakceptować łuszczyce i niestety dalej nie potrafię,mimo że ma zmiany tylko na rękach i nogach. Czasami mam wszystkiego dość a szczególnie latem kiedy muszę chodzić w spodniach i długim rękawie. Mam 35 lat to ciągle jestem sam bo nie wyobrażam sobie żeby jakaś dziewczyna mogłaby zaakceptować kogoś takiego jak ja. Czuję się po prostu gorszy a to objawia się tym że jestem nieśmiały. Nie wiem może macie jakiś sposób żebym zaakceptował chociaż w części że jestem chory
markis
Świeżak
 
Posty: 1
Dołączył(a): 24 lip 2013, o 22:28

Poprzednia stronaNastępna strona


  • Reklama

Powrót do Życie z łuszczycą

 


  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość