Menu użytkownika

Kupony

Kto przegląda forum

Forum przegląda 1 użytkownik :: 0 zidentyfikowanych, 0 ukrytych i 1 gość (dane z ostatnich 5 minut)
Najwięcej użytkowników online (90) było 3 maja 2017, o 23:15

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Akceptacja łuszczycy przez rodzinę

Życie z łuszczycą na co dzień, czyli jak radzimy sobie z naszą chorobą w codziennych czynnościach.

Re: Akceptacja łuszczycu przez rodzinę

Postprzez henia 10 lip 2014, o 22:37

Basieńka44 napisał(a):[...]Jestem tym wyjątkiem który niewierze w dziedziczność choroby u mnie wszyscy zdrowi,młodszy brat dostał później jak ja po silnym przeżyciu śmierci ojca z którym był bardzo związany[...]

Nom... wszyscy zdrowi - ino młodszy brat ma, Ty masz, i Twoje dzieci też - o cudowny darze logicznego myślenia :crazy:

Basieńko ja rozumiem, że masz silną potrzebę bycia wyjatkową, ale wg mojego toku dedukcji - toś najczytszej wody przypadek w sensie przykład, na dziedziczenie "wadliwego genu".
Nawet zaklinajac rzeczywistość, jesteś w stanie osiagnąć jedynie remisję - na dziś nie ma możliwosci/nie istnieje taki lek, na wyleczenie tego dziadostwa.
Niemniej trzymam kciuki - ponoć zawsze musi nastapić ten "pierwszy raz" :D Powodzenia :*

Mariusz - masz pełną słuszność, szukając kompromisu w tej Swojej niekomfortowej sytuacji życiowej. Życzę z całego serca - powodzenia :)
"Pozwólmy sobie na pomyłki i błędy ale nie na nieuwagę"
Avatar użytkownika
henia
Doradca
 
Posty: 2316
Dołączył(a): 24 sie 2010, o 13:20
Lokalizacja: Suwałki

Reklama

Re: Akceptacja łuszczycy przez rodzinę

Postprzez Basieńka44 11 lip 2014, o 08:50

Nom... wszyscy zdrowi - ino młodszy brat ma, Ty masz, i Twoje dzieci też - o cudowny darze logicznego myślenia :crazy:

Basieńko ja rozumiem, że masz silną potrzebę bycia wyjatkową, ale wg mojego toku dedukcji - toś najczytszej wody przypadek w sensie przykład, na dziedziczenie "wadliwego genu".

Według mego logicznego myślenia geny dziedziczy się po przodkach
a oni starsi zawsze być muszą :notguilty:
brat jest młodszy moje dzieci też więc ja po nich czy oni po mnie :notguilty:
We wcześniejszych pokoleniach nie słyszałam aby ktoś miał cosik takiego a wywiad rodzinny robiłam :notguilty:
Jeśli moja wyjątkowość ma się objawiać plamami na skórze to wcale nie chce takiej wyjątkowości :D
Wiem też Heniu że silne przeżycia emocjonalne,długotrwały stres itp mogą doprowadzić do patologi w organiżmie czasami nieodwracalnych ale wcale nie muszą.
Stres bardzo wyniszcza organizm,ale przede wszystkim stres wewnętrzny na którego nie mamy wpływu a który jest,np.z braku odpowiednich składników odżywczych kiedy to organizm nie ma czym walczyć ze skutkami ubocznymi stresu :notguilty:
nie tylko ten widoczny gołym okiem
Sama doprowadziłam do wycieńczenia organizmu w jakimś sensie więc nie mam zamiaru obwiniać przodków o przekazanie mi czegoś wadliwego,moje dzieci też urodziły się zdrowe i do wieku dorosłego nie było żadnych chorób skórnych.
No ale najlepiej zgonić wszystko na wadliwe geny jakież to modne i wygodne ostatnimi czasy dla medycyny.
A zdawać by się mogło że wśród tylu metod diagnostycznych i dostępu do nich powinno być lepiej :notguilty:
Poczytaj co motyl znalazł w temacie :D
http://avadoro-vorden.blogspot.com/2013/05/36.html
Prawdziwa przyjaźń opiera się na tym,co jest dobre dla obydwu przyjaciół
Avatar użytkownika
Basieńka44
Doradca
 
Posty: 2195
Dołączył(a): 27 kwi 2011, o 18:52
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Akceptacja łuszczycy przez rodzinę

Postprzez henia 12 lip 2014, o 12:49

Basieńka44 napisał(a):{...]Według mojego logicznego myślenia geny dziedziczy się po przodkach
a oni starsi zawsze być muszą :notguilty:
brat jest młodszy moje dzieci też więc ja po nich czy oni po mnie :notguilty:
We wcześniejszych pokoleniach nie słyszałam aby ktoś miał cosik takiego a wywiad rodzinny robiłam :notguilty:[...]

Nawet wg Twojego logocznego myślenia, dziedziczenie - to łańcuch, w którym niekoniecznie X i Y otrzymujemy po równo od przodków.

W Twoim przypadku - Ty masz; pokolenie młodsze też ma - brat; ba, nawet pokolenie następne - Twoje dzieci, też mają; Wg mojej wiedzy Basiu, to się nazywa dziedziczeniem właśnie bądź też - obciążeniem genetycznym :)

W pokoleniach wczyśniejszych w sensie nasi dziadowie, zmany łuszczycowe najcześciej były nazywane egzemami. Stąd też trudności w znalezieniu chorych przodków, myślę; szczególnie, jeżeli te zmiany miały charakter "lajtowy".

Co do stresu Basiu, to idac dalej Twoim tokiem rozumowania - w dzisiejszych czasach wszechobecnego stresu w naszym życiu, ok. 90% populacji ludzkiej winno z jego powodu chorować na ł., a jest nas na dziś ok 4% :notguilty: )

Możesz w sensie jeżeli jest Ci to potrzebne ze wzgledu na motywację, dalej zakilnać rzeczywistość i Swoje wadliwe geny. Niemniej na dzień dzisiejszy, i dzisiejszy stan wiedzy medycznej - ł., to choroba majaca podłoże genetyczne. Ba, o ile dobrze pamiętam, są wyodrębnione geny które odp. za tę naszą @ - http://www2.sum.edu.pl/wydawnictwa/wiad ... eich_a.pdf - to tak artykuł pierwszy z brzegu :D Powodzenia w poszukiwaniach życzę :*
"Pozwólmy sobie na pomyłki i błędy ale nie na nieuwagę"
Avatar użytkownika
henia
Doradca
 
Posty: 2316
Dołączył(a): 24 sie 2010, o 13:20
Lokalizacja: Suwałki

Re: Akceptacja łuszczycy przez rodzinę

Postprzez Basieńka44 12 lip 2014, o 14:11

Poszukiwania były kiedyś teraz jest dążenie do równowagi w organiżmie nie da się wszystkiego cofnąć w rok jak się niszczyło ileś tam lat
W starszym pokoleniu nie było chorób skórnych nijakich :notguilty: przynajmniej nic o tym nie wiadomo
Na temat genetyki dyskutowałyśmy nieraz mnie nic nie przekona do tej teorii :notguilty: nawet badania medyczne które jak wiadomo są opłacane przez kogoś dla kogoś
Nie słyszałam jeszcze żeby medycyna wynalazła lekarstwo na jakąś chorobę i ją wyleczyła mimo najnowszych aparatów,metod badania itp.
Słyszałam natomiast i widziałam ludzi uleczonych przez naturę którzy po okresie leczenia wracali do zdrowia i już nie zapadali na tę samą chorobę czy brali dalej leki na nią
mimo braku wykształcenia czy testów medycznych
Owszem stres jest wszędobylski jak i jego rodzaje czy podatność na niego
tak samo jak wszędobylska jest chemia
Skutki uboczne stresu nie u wszystkich muszą być takie same jedni dostają łuszczycy drudzy np.zawału czy wylewu.
Nie powiesz że w naszych czasach jest przewaga ludzi zdrowych bo takich jest niewielu każdy na coś choruje na coś się leczy co widać chociażby w aptekach po kolejkach
aptek coraz więcej kolejek powinno nie być a jest odwrotnie
Czym większy postęp medycyny tym więcej pacjentów :notguilty:
Prawdziwa przyjaźń opiera się na tym,co jest dobre dla obydwu przyjaciół
Avatar użytkownika
Basieńka44
Doradca
 
Posty: 2195
Dołączył(a): 27 kwi 2011, o 18:52
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Akceptacja łuszczycy przez rodzinę

Postprzez henia 12 lip 2014, o 15:48

Basieńka44 napisał(a):[...]Czym większy postęp medycyny tym więcej pacjentów :notguilty:

Wierutne adrony klepiesz, że czasami czytając je - włos mi staje dęba.
Dzieki temu postępowi medycyny, moja osobista osoba, nie wacha "kwiatków od spodu". Twoja, o ile pamiętam, również. Ciesz się, żyj po swojemu ale proszę nie klep głupot, bo to jest...

Przyczyn tego
[...]Nie powiesz że w naszych czasach jest przewaga ludzi zdrowych bo takich jest niewielu każdy na coś choruje na coś się leczy co widać chociażby w aptekach po kolejkach
aptek coraz więcej kolejek powinno nie być a jest odwrotnie[...]

jest tak wiele, że aż dziw czytać te Twoje tezy.

Poczytaj o selekcji naturalnej w kontekscie postępu medycyny; o starzeniu się społeczeństw; i o wielu jeszcze innych przyczynach, że żyjemy coraz dłużej, i to w kondycji - o jakich naszym dziadom nawet się nie śniło.

I to pisze ja, ta ktora dzięki medycynie, sprawności i wiedzy medyków - jest w stanie samodzielnie te słowa pisać. Pozdrawiam :)
"Pozwólmy sobie na pomyłki i błędy ale nie na nieuwagę"
Avatar użytkownika
henia
Doradca
 
Posty: 2316
Dołączył(a): 24 sie 2010, o 13:20
Lokalizacja: Suwałki

Re: Akceptacja łuszczycy przez rodzinę

Postprzez Basieńka44 12 lip 2014, o 17:57

Poczytaj o selekcji naturalnej w kontekscie postępu medycyny; o starzeniu się społeczeństw; i o wielu jeszcze innych przyczynach, że żyjemy coraz dłużej, i to w kondycji - o jakich naszym dziadom nawet się nie śniło.

Może dlatego że to wszystko już czytałam obstaje przy swoim
I nie mówię tutaj o przypadkach ratowania życia ale medycynie jako takiej
Zupełnie inaczej mają się przypadki ratowania życia a inaczej tapetowania zdrowia
Zyjemy coraz dłużej na garści prochów dziennie
gdy tymczasem mój dziadek czy babcia nie wiedzieli co to tabletka i jak ją łyknąć :D a żyli zdrowo i długo
może to jednostki nie sądzę jednak :notguilty:
Wiem że jestem dziwna więc i tezy dziwne :notguilty:
Prawdziwa przyjaźń opiera się na tym,co jest dobre dla obydwu przyjaciół
Avatar użytkownika
Basieńka44
Doradca
 
Posty: 2195
Dołączył(a): 27 kwi 2011, o 18:52
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Akceptacja łuszczycy przez rodzinę

Postprzez henia 13 lip 2014, o 11:20

Basieńka44 napisał(a):Może dlatego że to wszystko już czytałam obstaje przy swoim[...]
[...]Wiem że jestem dziwna więc i tezy dziwne :notguilty:

Ojojoj przykro mi, ale musze Cie rozczarować, co do tej Twojej dziwności :D
Takie postawy w sensie dyskusja z faktami, psychologia już dawno sklasyfikowała pod hasłem - "wyparcia"; a konkretnie - "zaprzeczenia" Wiec to żadna jakaś taka Twoja specjalność - ta dziwność :D

Cieszy mnie zawsze, jak ludzie znajdują swoje "ściany" w sensie miejsca i postawy, które dają im wsparcie i siłę do walki z chorobami. Wiem w sensie doświadczyłam, jaki one maja wpływ na tę naszą siłę wewnetrzną.
Niemniej dla dobra ogólnego w sensie na forum publicznym, pozwól, że - ł. bedziemy rozpatrywać jako chorobę autoagresywną, z zaburzonym metabolizmem chorego; mającą wiele cech wskazujacych/przemawiajacych - o jej podłożu genetycznym :geek: Pozdrowionka :*
"Pozwólmy sobie na pomyłki i błędy ale nie na nieuwagę"
Avatar użytkownika
henia
Doradca
 
Posty: 2316
Dołączył(a): 24 sie 2010, o 13:20
Lokalizacja: Suwałki

Re: Akceptacja łuszczycy przez rodzinę

Postprzez Basieńka44 13 lip 2014, o 11:57

Ojojoj przykro mi, ale musze Cie rozczarować, co do tej Twojej dziwności :D
Takie postawy w sensie dyskusja z faktami, psychologia już dawno sklasyfikowała pod hasłem - "wyparcia"; a konkretnie - "zaprzeczenia" Wiec to żadna jakaś taka Twoja specjalność - ta dziwność :D

Zaprzeczenia w sensie?? :D
Zawsze byłam inna inaczej nie tylko tutaj :D potwierdzone medycznie wielokrotnie
ł. bedziemy rozpatrywać jako chorobę autoagresywną, z zaburzonym metabolizmem chorego;

Jestem świadoma choroby jako zachwianie metabolizmu /autoagresji itp ale........do tej agresji organizmu na własne bądź co bądź komórki coś ten organizm skłoniło i tutaj nie wierze w uszkodzone geny
Wiara w gen-etyczność zabrała by mi chęć do naprawy tego co szwankuje
Zawsze jak mi ktoś mówi nic się nie da zrobić muszę sobie udowodnić że jednak się da jak się chce
Móc to chcieć,chcieć to móc
Gdybym chorowała od maleńkości może bym i uwierzyła że mam wadliwe geny :notguilty: a tak niewiara daje mi siłę do walki i tu masz racje psychologiczną :D
Znam przypadki remisji na całe życie tym łatwiej mi uwierzyć że to co mam nie muszę tego mieć :D
Prawdziwa przyjaźń opiera się na tym,co jest dobre dla obydwu przyjaciół
Avatar użytkownika
Basieńka44
Doradca
 
Posty: 2195
Dołączył(a): 27 kwi 2011, o 18:52
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Akceptacja łuszczycy przez rodzinę

Postprzez Prynt 4 mar 2016, o 21:42

Gdyby w dokladnie takiej samej sytuacji rodzice mi tak powiedzieli, raniac milosc mojego zycia, to bym zapytal, czy sie z workiem gnoju na glowy nie pozamieniali.
Prynt
Świeżak
 
Posty: 4
Dołączył(a): 3 mar 2016, o 05:54

Poprzednia strona


  • Reklama

Powrót do Życie z łuszczycą

 


  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość