Strona 60 z 62

Re: Yiganerjing - chińska maść na bazie ziół

PostNapisane: 8 mar 2018, o 19:41
przez henia
Paweł napisał(a):Ja nie mam miarodajnych informacji ile jest tego sterydu. Zatem nie wiem czy jest go dużo czy mało.

Jest go bardzo mało wg mnie :)
Analiza produktu wykazała obecność steroidu, propionianu klobetazolu (0,025%). Ten steryd jest substancją czynną stosowaną w szeregu kremów na receptę w warunkach takich jak łuszczyca i wyprysk. Testy wykazały również obecność związków grzybobójczych ketokonazol (0,7%) i azotan mikonazolu (0,65%). Związki te są wskazane w leczeniu zakażeń grzybiczych skóry i paznokci i są obecne w wielu znanych licencjonowanych produktach


https://www.psoriasis-association.org.u ... n-steroids

Mnie zastanawia coś innego: przed stosowaniem maści, w ktorej stwierdzono 0.025% steroidu, ostrzegają/nakazują chorzy, którzy sami leczą się lekami biologicznymi czy mtx hmmm....

Re: Yiganerjing - chińska maść na bazie ziół

PostNapisane: 9 mar 2018, o 10:28
przez Paweł
Dzięki za linka.

No to zgadza się, sterydu jest niewiele. Zwykle dostępne preparaty sterydowe mają 0.1-0.025%. Tak sobie na szybko przejrzałem różne preparaty sterydowe.

Re: Yiganerjing - chińska maść na bazie ziół

PostNapisane: 12 mar 2018, o 23:30
przez Dolce13
U mnie ta maść dobrze wygasza ogniska zapalne. Zmartwiłem się, że nie jest wolna od sterydu ale niestety w przypadku naszej choroby tak jest, że jak się chce szybko zwalczyć jej skutki to dobrze działają przeważnie tylko tego typu specyfiki.
Jednak, gdy staram się coś lepszego wymyślić niż nałożenie sterydu na skórę, opieram się na poniższych:
1) Paweł napisał mi kiedyś, że w obozach koncentracyjnych nie było łuszczycy.
2) Zielarz, u którego byłem na wizycie, któremu powiedziałem że stosuję póki co maść sterydową spytał mnie, czy jadłbym taką maść. Odpowiedziałem, że nie. A on na to - przecież jesz, tylko przez skórę.
Na powyższym opieram poszukiwania wyleczenia choroby a nie doraźnego leczenia jej skutków.
Myślę, że dopóki staramy się robić coś więcej niż nałożyć bezrefleksyjnie kolejny Yiganerjing, tym lepiej dla naszej przyszłości. Mimo wszystko.
Ot, taka refleksja przy okazji wiadomości o sterydzie w tej cud-maści.
Dziękuję Paweł za wiadomość, dobrze wiedzieć co w trawie piszczy.
Przy okazji dodam, że zauważam u siebie poprawę przy stosowaniu wyszczególnionych poniżej "specyfików", Może komuś się przyda:
1) Witamina D3 + K2-MK7 (też na skórę),
2) Witamina C (askorbinian sodu),
3) Olej z pestek dyni
4) Krzem (to już raczej na stawy ale ogólnie jest ok)
5) Do smarowania masło z szałwią i ostropestem (z Rossmanna),
6) Kąpiele z siarczanem magnezu,
7) Unikanie mleka UHT, czekolady itp.
8) Picie przefiltrowanej a następnie przegotowanej 15-20min wody przechowywanej w emaliowanym garnku (można się przyzwyczaić do jej przygotowywania, ja mam 5 litrowy garnek).
Wprowadzę jeszcze dodatkowo suplementację witaminą A.
Opieram się w dużym stopniu na wskazówkach Jerzego Zięby i Nadieżdy Siemionowej (w jej książkach jest bardzo dużo o prawidłowym żywieniu a "konikiem" jest walka z pasożytami).
Pozdrawiam serdecznie.

Re: Yiganerjing - chińska maść na bazie ziół

PostNapisane: 27 mar 2018, o 17:43
przez Grenadier
Szkoda tylko ze jest to akurat steryd z kategorii najsilniejszych:/
Wiec az dziwne ze komus ta masc mogla nie pomoc:)

Re: Yiganerjing - chińska maść na bazie ziół

PostNapisane: 28 mar 2018, o 21:30
przez Dolce13
Też tak sądzę.
Jednak w krytycznych momentach lepiej mieć coś pod ręką niż nic.
I wówczas wyjmujemy tą maść z lodóweczki i smarujemy.

Re: Yiganerjing - chińska maść na bazie ziół

PostNapisane: 29 mar 2018, o 10:26
przez szater
Dolce13 napisał(a):U mnie ta maść dobrze wygasza ogniska zapalne. Zmartwiłem się, że nie jest wolna od sterydu ale niestety w przypadku naszej choroby tak jest, że jak się chce szybko zwalczyć jej skutki to dobrze działają przeważnie tylko tego typu specyfiki.
Jednak, gdy staram się coś lepszego wymyślić niż nałożenie sterydu na skórę, opieram się na poniższych:
1) Paweł napisał mi kiedyś, że w obozach koncentracyjnych nie było łuszczycy..


w obozach koncentracyjnych łuszczyca była,tylko warunki były tak ekstremalne ze organizm nastawiał wszystkie swoje moce życiowe na...przeżycie...wiec zanikało wiele funkcji min...miesiączkowanie u kobiet,polucje nocne u męzczyzn,wzrost paznokci,włosów i całego owłosienia.

Czytajac twoje wskazania złapałam sie za głowę....ciekawe na ile ci starczy zapału do takiego rystrykcyjnego zycia....podejrzewam ze na chwile obecna jestes kawalerem przy rodzicach...wszystko sie zmienia jak przychodzi zona,dzieci i trzeba dbac o cały dom...Łuszczyca to nie jest choroba na troche ale na całe życie...troszke już poeksperymentowałam i powiem jedno: ciągle trzeba doskonalic cos w diecie bo...organizm sie przyzwyczaja i to co kiedys już przestaje działac,poza tym nie mozna byc niewolnikiem choroby,życie za krótkie a powtórki nie będzie :P

Tyle cudów wianków co łykasz dziennie to gęs mozna by utuczyć...no nic zycze powodzenia...też kiedys byłam młoda i gniewna i wydawało mi sie że osiągnę wszystko....zycie weryfikuje plany i marzenia :)

Proponuje spokojnie i z rozsadkiem podchodzic do wszystkiego,zbawców i teorii jedynych,najlepszych przezyłam setki ,życie samo wskaże co dobre. :)

Re: Yiganerjing - chińska maść na bazie ziół

PostNapisane: 29 mar 2018, o 18:26
przez Ania1111
Posmarowalam przez dwa dni dlonie mascia Yigangerjing. Smarowalam rano i wieczorem. Gdyby jeszcze ze dwa dni posmarowac luszczyca zniklaby. Potem wyszla wiadomosc ze w skladzie jest steryd. Wiec przestalam smarowac. Wczesniej smarowalam dlonie protopicem, czasem widac bylo mocniej luszczyce, czasem wcale. Ale dalo sie trzymac ja w ryzach. A teraz od dwoch trzech tygodni jest tak tragicznie jak nigdy nie bylo, nie moge ogarnac dloni protopiciem. Mam wrazenie ze protopic nie dziala tak jak wczesniej po tej masci Yigangerjing. Czy to mozliwe, mam robic? Nie wiem jak sobie poradzic, nie da sie zakrywac dloni

Re: Yiganerjing - chińska maść na bazie ziół

PostNapisane: 30 mar 2018, o 20:11
przez Grenadier
Ania1111 napisał(a):Posmarowalam przez dwa dni dlonie mascia Yigangerjing. Smarowalam rano i wieczorem. Gdyby jeszcze ze dwa dni posmarowac luszczyca zniklaby. Potem wyszla wiadomosc ze w skladzie jest steryd. Wiec przestalam smarowac. Wczesniej smarowalam dlonie protopicem, czasem widac bylo mocniej luszczyce, czasem wcale. Ale dalo sie trzymac ja w ryzach. A teraz od dwoch trzech tygodni jest tak tragicznie jak nigdy nie bylo, nie moge ogarnac dloni protopiciem. Mam wrazenie ze protopic nie dziala tak jak wczesniej po tej masci Yigangerjing. Czy to mozliwe, mam robic? Nie wiem jak sobie poradzic, nie da sie zakrywac dloni

Mam ten sam problem - dlonie. Chyba obok twarzy najgorsze mozliwe miejsce w którym mozna miec ł.
Troche mnie zmartwilas, bo ja uzywam 3 dzień i postanowilem stosowqc przez 2 tygodnie. Protopic jest swietny na twarz, ale nq dłonie to mi akurat nigdy nie pomagal. Stosowalem ostatnio daivobet od paru miesiecy bez zadnych skutkow ubocznych i nowych ognisk, ale oczywiscie nie byl tak dobry jaki "chinski steryd".

Re: Yiganerjing - chińska maść na bazie ziół

PostNapisane: 1 kwi 2018, o 14:18
przez Dolce13
Nie wpadajcie w rozpacz :), być może Yiganerjing chwilowo przytępił działanie Protopicu ale po odstawieniu tej chińskie maści, po jakimś czasie powinien powrócić "stan pierwotny".
Ja staram się unikać stosowania Yiganerjing, zachowując ją na czarną godzinę. Wychodzę z założenia, że może przestać działać jeśli się będzie ją systematycznie używać. Zakładam również, że ma w składzie steryd, którego nie chciałbym "jeść" na co dzień.
Tak przy okazji, jeden z kolegów z forum ostatnio pytał o skuteczność naświetlania lampą UVB 311. W zeszłym tygodniu kupił taką lampę. Zrobiłem tak samo (w sumie do 2 tygodni można zwrócić towar). Działa. Nie jest idealnie ale czerwone plamiska zanikają. Może i w Waszym przypadku naświetlanie plam na rękach da dobry skutek?
Dodatkowo potwierdzam pozytywne działanie witaminy D3 + K2-MK7 oraz witaminy C (+selen). Według mnie to powinno wejść w menu łuszczycowca na kilka tygodni - do czasu stwierdzenia czy działa. Mnie poprawiło stan chorobowy.
Jeśli chodzi o A i E to biorę zbyt krótko, żeby się wypowiedzieć. Pożyjemy, zobaczymy.
Krzem jest bardzo ok, nie kosztuje dużo i warto, po prostu warto go zażywać. Nawet nie chodzi o samą łuszczycę ale o ogólne funkcjonowanie organizmu, układ nerwowy, wymiatanie jelit...
Sól Epson stosuję sporadycznie, czasem do kąpieli, bardziej chodzi o odprężenie.
A i warto łykać magnez. Też nie tylko na łuszczycę ale ogólnie. Macie przecież pewnie nieco więcej stresu niż przeciętny zjadacz chleba.

Re: Yiganerjing - chińska maść na bazie ziół

PostNapisane: 2 kwi 2018, o 21:06
przez kruszynka
Witajcie.
Czytam wszystkie Wasze wpisy i mam kilka refleksji. Z moich obserwacji wynika, że jedynym wrogiem mojej łuszczycy jest stres. To on sprawił, że w maju zeszłego roku po kilkunastu latach spokoju łuszczyca wróciła ze zdwojoną siłą. Początkowo myślałam, że to paciorkowiec, bo silny stres zbiegł się z anginą. Wycięłam nawet migdały ale okazało się po czasie, że to nie paciorkowiec a stres powoduje nawroty. Wycięcia migdałów nie żałuję bo wokół wszyscy chorzy a ja nic. Co do łuszczycy to wraca co chwilę i od prawie roku nie udało mi się zaleczyć jej całkowicie ani na chwilę. Postać tych wysypów jest dziwna: to maleńkie kropeczki, które raczej się nie rozlewają. Mi bardzo pomaga daivobec ale wiadomo trzeba robić przerwy. Maść chińska pomaga mi dość dobrze, tzn. z twarzy zeszło wszystko i nie wróciło, na innych partiach ciała działa różnie. Wiadomość, że ma w sobie steryd zasmuciła mnie ale spodziewałam się tego szczerze przyznam. Za długo się leczę żeby wierzyć w cuda. Szater ma racje, nie można panikować. Wszystko trzeba robić z głową. Sterydy są dla ludzi. Ja je stosuję ale nie nadużywam. Nie jestem na diecie, ale się nie objadam, nie palę, nie piję, odstawiłam kawę, kąpię się w soli z morza martwego. Stosuję suplementy, np. Vit D w dużej ilości, wiesiołek, kurkumę z pieprzem. Czy pomagają??? Nie wiem, może? Choroba łagodnieje co jakiś czas ale przychodzi stres i znów pojawiają się nowe kropki. Na dłoniach też. Więc rozumiem co czujecie. A że mój poziom odporności na stres spadł do zera to walka z łuszczycą stała się trudniejsza. Ktoś z Was wspomniał o lampie. Mam i polecam. Pomaga. Wypala zmiany ale też wysusza skórę. Ale uważajcie, ja kilka razy się przypiekłam. Bardzo ważne by stosować się do instrukcji. Trzymajcie się wszyscy, walczcie. Życzę Wam i sobie żeby znalazł się ktoś kto nam pomoże.