Menu użytkownika

Kupony

Kto przegląda forum

Forum przegląda 2 użytkowników :: 0 zidentyfikowanych, 0 ukrytych i 2 gości (dane z ostatnich 5 minut)
Najwięcej użytkowników online (90) było 3 maja 2017, o 23:15

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

moje doświadczenia z walką z ŁZS

Rozmowy dotyczące choroby współistniejącej z łuszczycą, czyli łuszczycowego zapalenia stawów (łuszczycy stawowej).

Re: moje doświadczenia z walką z ŁZS

Postprzez slonko66 27 lut 2017, o 23:54

Od 6 lat choruję na Łuszczycowe Zapalenie Stawów. Choroba zaczęła się po drugiej ciąży choć wcześniej miałam małą plamkę łuszczycy na głowie (od czasów liceum). Źródło choroby upatruję w źle działających jelitach gdyż od okresu dojrzewania mam problem z wypróżnianiem się oraz nadwagą (ok 80kg przy 165cm wzrostu). Przez 3 lata byłam na leczeniu biologicznym co zaleczyło tylko skutek a nie przyczynę. W styczniu ubiegłego roku program skończył się i wszystko wróciło (bóle stawów, wykwity łuszczycowe). Obecnie pragnę wyleczyć się z tej choroby lecz nie wiem jak!!! Medycyna akademicka nie potrafi mi pomóc!!! Podjęłam próbę detoksykacji sokami – od 4 tygodni piję jedynie soki warzywno owocowe z wyciskarki, wodę i herbaty ziołowe lecz póki co nie widzę jakiejkolwiek poprawy. Poniżej przedstawiam mój „jadłospis” dzienny. Proszę o POMOC w formie wskazówek, materiałów lub osób które leczą tę chorobę lub też wyleczyli się z niej.
Pożywienie:
7:00 - 1 x szk. soku
10:00 - 1 x szk. soku
13:00 - 1 x szk. soku
15:30- 1 x szk. soku
18:00 - 1 x szk. soku
+ woda, herbata miętowa, z pokrzywy itp.

Suplementy:
Na czczo - 1 x probiotyk -> Probio Balance firmy CaliVita
Rano - 1 x witamina D3 5,000iu +K2 MK-7 100mcg; 1 x witamina B12 1,000mcg; 1 x witamina C 1000 mg; 1 x Full Spectrum firmy CaliVita; 1 x Stress Management firmy CaliVita.
Środek dnia - 1 x witamina C 1000 mg.
Wieczór - 1 x witamina D3 5,000iu +K2 MK-7 100mcg; 1 x witamina B12 1,000mcg; 1 x witamina C 1000 mg; 1 x Full Spectrum firmy CaliVita; 1 x Stress Management firmy CaliVita; 2 x probiotyk -> Probio Balance firmy CaliVita.

Chemia AKADEMICKA (którą chcę odstawić gdyż to raczej nie działa lecz mój Reumatolog każe BRAĆ):
Methotrexat Ebewe 2,5mg

Wtorek - 3 x 2,5mg
Środa - 3 x 2,5mg
Piątek - 1 x kwas foliowy
codziennie - 3 x Essentiale Forte
slonko66
Świeżak
 
Posty: 1
Dołączył(a): 27 lut 2017, o 23:06

Reklama

Re: moje doświadczenia z walką z ŁZS

Postprzez szater 2 mar 2017, o 10:54

Na ŁZS choruje prawie 30lat....stosowałam wszystko co możliwe...nie słyszałam o jakimkolwiek wyleczeniu...moze nie wiesz na czym ta choroba polega :surprised: jak mozna wyleczyc zmiany nieodwracalne w stawach???? chetnie poznam metodę :ill:

Mozna sobie próbowac łagodzic bóle,zmniejszyc je ale o wyleczeniu nie ma mowy.Mam watpliwosci co do skutecznosci takiej terapii,no ale próbuj.

Co do odstawienia MTX...eksperymentuj...twierdzisz że nie działa,spróbuj zyc bez leczenia...życze powodzenia :notguilty:
Jest nas tu kilka w "super" stanie zapewne chetnie skorzystamy a twojego doswiadczenia.Ostrzegam jedynie że to nie zabawa...uszkodzone stawy trzeba leczyc OPERACYJNIE...no ale o tym zapewne wiesz...soki ci tego nie naprawią,niestety.Proponuje już tak na marginesie zapoznac sie dokładnie z chorobą i skutkami jakie niesie....nieleczenie...a nawet leczenie...niestety :zipit:
Avatar użytkownika
szater
Doradca
 
Posty: 3407
Dołączył(a): 2 cze 2010, o 17:32
Lokalizacja: Zielona Góra

Re: moje doświadczenia z walką z ŁZS

Postprzez grzech 3 mar 2017, o 10:58

slonko66 napisał(a):Suplementy:


Moim zdaniem witaminy C za mało i to źle dawkowana. Powinno się przyjmować co godzinę. Po ok. 30 min jest jej już o połowę mniej w organizmie. Ja aktualnie w ciągu dnia przyjmuję ok 20 g w dawkach 4000 mg/1h.
Witamina D+K2 z kolei wystarczy raz dziennie min 10000 iu.
Z "rozanski.ch" - do smarowania biszofit, zapijać 7pałecznikiem.
grzech
Świeżak
 
Posty: 21
Dołączył(a): 21 lut 2017, o 11:22

Re: moje doświadczenia z walką z ŁZS

Postprzez dominika23 10 mar 2017, o 16:01

Witam jestem tu nowa. Zacznę więc od tego ze mam 23 lata, na łuszczycę skórna zwykłą choruje od 5 roku życia ł. Mam na całej powierzchni ciała wraz z skóra głowy jedynie co przynosiło poprawę to słońce maści na nic diety raczej w moim przypadku nie są wskazane bo jestem bardzo szczupłą i waze 48 kg.gdzie jem sporo nie mogę przytyć. Około dwa lata temu zdiagnozowali ł. Paznokci plus łuszczycowe zapalnie stawów zdiagnozowano w tamtym roku przepisano początkowo metypred skóra lekko się poprawiła , stawy nadal bolą i są obrzęknięte na następnej wizycie dostałam lek sulfasalazin, lecz przez pierwszy tydzień brałam 1x1 zwiększając dawkę po tygodniu 2x2 . W pierwszym tygodniu brania strasznie bolała mnie głowa zawroty mdłości wymioty świąd skóry i senność po tygodniu zwiększenia dawki dostałam wysypki plus tamte uboczne efekty jakie byly w pierwszym tyg . Tak. Wiec lekarz kazał odstawić i czekać do wizyty następnej wtedy pomyślimy nad leczeniem. Po zaprzestaniu brania sulf. Ból wrócił większy i obrzęk stawów i ł. Zaczęła wychodzić pomimo brania metypredu. J
dominika23
Świeżak
 
Posty: 1
Dołączył(a): 9 mar 2017, o 21:10

Re: moje doświadczenia z walką z ŁZS

Postprzez gslaw 15 maja 2017, o 14:31

A ja znowu stanąłem "psychicznie" na nogi i równocześnie nastąpiła poprawa z ŁZS. Do tej pory, jakieś 2 lata, brałem diclofenak 100mg na dobę, a potem musiałem 150mg, bo 100 nie pomagało. Zauważyłem też, że lepszy skutek dla mnie miało wzięcie 150mg raz na dwa dni niż codziennie 100mg.... i tak od początku kwietnia nic nie biorę. Nie mam też żadnej diety, piję kawkę (cały czas piłem), piję colę (trucizna) z alkiem. Co do trybu życia, to ćwiczę regularnie na orbitreku. Z takich rzeczy, które widzę, że mocno wpłynęły na pojawienie się remisji to, psychiczne stanięcie na nogi - czyli mniej stresu i poczucie kontroli własnego życia (bezpieczeństwo) oraz bardzo ważne - wysypianie się. Do tej pory często zarywałem noce mając długie okresy spania tylko po 5, 6h na dobę. Od kiedy zacząłem się wysypiać ŁZS zaczęła odpuszczać.
Podsumowując, ustabilizowanie sytuacji życiowej (znaczny spadek stresu) i wysypianie się spowodowały remisję - mam nadzieję, że ostateczną :D.
gslaw
Bywalec
 
Posty: 160
Dołączył(a): 2 mar 2011, o 14:30

Re: moje doświadczenia z walką z ŁZS

Postprzez szater 16 maja 2017, o 08:47

w ŁZS nic nie jest na wieczność,sa okresy remisji i ataku choroby,w tym okresie w którym sie znajdujemy...ciepło i duzo wiecej słonca poprawia sie kondycja psychiczna i tez stawy wola taka pogode xd

Ja tez zostawiłam leki i jak na razie działam sobie sama bez wspomagaczy...oczywiscie biore cos tam awaryjnie jak fest już dokucza,najczesciej 150 Voltarenu na noc,kapie sie w siarczanie i chlorku magnezu,dodaje soli bochenskiej i...chodze na basen.Czasem ból jest nie do wytrzymania ale...jestem po operacji woreczka i na razie żadnych sterydów,zadnych dodatkowych leków.Musze sobie radzic sama...jak słonce i pogoda to łatwiej sie przechodzi dołki i bóle
Avatar użytkownika
szater
Doradca
 
Posty: 3407
Dołączył(a): 2 cze 2010, o 17:32
Lokalizacja: Zielona Góra

Re: moje doświadczenia z walką z ŁZS

Postprzez Nowy Stary Łuszczyk 26 maja 2017, o 19:18

Ooooooo losiczku ..Wiedzmusiu ty moja..to Ty jeszcze jak widzę masz zdrowe paluszki ,ze tak sprawnie stukasz ...Dawaj bużki bom Cie wieki nie widział i nie czytał..Mam nowy niczek bo na starym mnie nie chce system wpuscić,ale może Pawełek cuś zaradzi.Bardzo siem cieszem,że ciem czytom:D:DD: xd
Nowy Stary Łuszczyk
Świeżak
 
Posty: 2
Dołączył(a): 26 maja 2017, o 18:54

Re: moje doświadczenia z walką z ŁZS

Postprzez szater 31 maja 2017, o 08:58

ksieciuniu mój kochany...ja tez ciesze sie że znów moge poczytac Ciebie...paluszki działaja...gorzej nóżki ale tez niezle sie trzymają....bardzo sie ciesze że jestes Maryjanku :* :* :*
Avatar użytkownika
szater
Doradca
 
Posty: 3407
Dołączył(a): 2 cze 2010, o 17:32
Lokalizacja: Zielona Góra

Re: moje doświadczenia z walką z ŁZS

Postprzez przemex 8 lis 2018, o 00:40

POTWIERDZAM w 100% mi też pomogło zdrowe odżywianie, musimy dopropowadzić do harmonii w naszym organizmie i pozwolić na samoleczenie naszemu organizmowi.

U mnie identycznie, najpierw ból w stawach, później doszło strzelanie, kilku roumatologów, wynik roumatoidalny OK, tabletki i zastrzyki przeciwzapalne, podejrzenie łuszczycowego zapalenia stawów wkroczył Metotab, Depomedrol i zastrzyki, coraz większe dawki leków reakcji zero, załamany szukałem pomocy w medycynie naturalnej leki diety (od diety optymalnej która w sumie mi jeszcze bardziej zaszkodziła), po przeczytaniu wielu artykułów to co mi pomogło (nie mówię że każdemu pomoże, jeżeli stawy są już zniszczone ze zmianami i zwyrodnieniami tego już nic nie cofnie) ale chorobę można opanować,a na każdego działa co innego) na mnie akurat zadziałała dieta PALEO prehistorycznego człowieka:

- nawadniaj organizm, woda pomaga leczyć wystarczy sprawdzić w ilu % się z niej składamy, oczyszcza stawy i to naturalne smarowanie, w internecie przeliczniki ile trzeba wypić wody wedle masy ciała bo zbyt duża ilość wody też może zaszkodzić (ja 95 kg wypijam 3 litry dziennie) pijemy systematycznie małymi porcjami przez cały dzień (nie na raz 1 litr)

- odstawiłem całkowicie cukier w każdej postaci, zero słodyczy, zero napojów gazowanych, ani cukier biały ani jego pochodne

- dieta bezglutenowa, całkowicie odstawione wszystko co z mąki, produkty mączne zatruwają nasz organizm, zero chleba, ciastek, pyz, no wszystkiego co z mąki, chleb tylko bezglutenowy,

- zero alkoholu

- zero papierosów (ja akurat nie palę)

- kolagen na stawy, najlepiej naturalny zawsze w niedzielę zajadam się nóżkami świńskimi, kurze łapki, galarty co 2 dni, raz w miesiącu skórki wieprzowe

- zero kawy

- masa herbatek ziołowych, czystek, pokrzywa (uwaga odwadnia), zielona herbata (tu z imbirem świeżym działa przeciw zapalnie) itp

- odstawiamy nabiał i produkty mleczne (szczególnie mleko w czystej postaci)

- ćwiczenia, rower, gimnastyka w domu, uwaga nie ćwiczymy jak stawy nas bolą, sa chore, lub stan zapalny bo to pogorszy chorobę, dopiero jak choroba ustąpi

poprawa nastąpiła po 3 tygodniach !!!!! najpierw zmniejszyło się strzelanie w kolanach i stawach, później nastąpiła poprawa z bólem, zmniejszyła się opuchlizna stawów, w kolanie miałem wodę zeszła całkowicie.....

Kolega mi się pyta jak ty żyjesz, zero przyjemności, no nie jest łatwo ale albo zatruwanie siebie albo życie w bólu, wybrałem zdrowe odżywianie, cholernie trudno wytrwać, ostatnio załamałem się i nażarłem słodkiego na imieninach po 3 dniach rano odczułem to w stawie kolanowym, powrót do diety wracam do siebie to upewniło mnie że dieta pomaga nie wiem czy leczy w 100% ale na pewno łagodzi objaw ból ustąpił całkowicie, mogę normalnie chodzić, nie bolą mnie stopy pod spodem, całkowicie udało się odstawić leki przeciwzapalne i sterydowe.

Walczę dalej, jestem 7 dzień po usunięciu migdałków (nie siały po wymazie były czyste) ale ich stan zapalny też w jakimś % wpływa na chorobę stawów, zdecydowałem się wywaliłem cholerstwo, zapalne lub co gorzej przerośnietę migdałki ropne w niczym już nie spełniają swojej roli a nam stawowcom tylko jeszcze bardziej szkodzą...

Trzyma dietę, nie zatruwam już swojego organizmu, zdrowo żyję czuje się w 100% lepiej ! Teraz czeka mnie jeszcze komora krioterapia wyproszona u mojej roumatalog... tez podobno bardzo pomaga na stawy

P.S warto unikać stresu, w dzisiejszych czasach niemożliwe, ale czasami warto zrobić odech policzyć do 10, pomysleć o czymś miłym niż się denerować na wyrost :) nasze ciało zatruwane przez lata potrafi nam odpłacić, ale nigdy nie jest za późno na naprawę...

Na zakończenie dodam jeszcze że warto też pokusić się o sprawdzenie diety eliminacyjnej, w moim przypadku chorobę strasznie zaostrzało jedzenie ziemniaków

bardziej opisane:

https://krokdozdrowia.com/bole-stawow-produkty-ktore-moga-je-wywolywac/
przemex
Świeżak
 
Posty: 16
Dołączył(a): 7 lut 2018, o 09:22

Re: moje doświadczenia z walką z ŁZS

Postprzez szater 8 lis 2018, o 17:57

Czytam i ....odnajduje siebie z poczatków choroby....dużo ograniczen,dieta,samozaparcie,rystrykcje takie ze głowa mała i....strata czasu...tamtych lat nikt mi nie zwróci....choroba jak juz jest to powoli posuwa sie naprzód...nie ma odwrotu...zatrzyma sie na troche a potem uderza ze zdwojoną siła....Mówie to z doswiadczenia...przezyłam,nie rok,dwa a 30 takich szarpanych lat....teraz żyję spokojnie bez wariackich diet,ograniczen bezsensownych aby komukolwiek cokolwiek udowodnic....boli bo bedzie bolało,z wiekiem jest coraz trudniej,dochodzą nowe choroby współistniejace.Ciesze sie kazdym dniem,sprawiam sobie radosci,szukam zajec aby nie skupiac sie na bólu a ciągle byc przydatnym.Jezdze rokrocznie do ciepłych krajów gdzie wygrzewam stawy na słonku i ciepłej mocno osolonej wodzie.Załuję że straciłam tak wiele lat na katowanie siebie...bez sensu...No ale jak to mówia kazdy jest kowalem swego losu...Gdy mi ktos mówił z madrych starszych kolegów zebym dała spokój bo niczego nie osiagne katowaniem siebie to chciałam oczy wydrapac...teraz sama jestem starsza kolezanką,doswiadczona przez życie i chorobe...życze powodzenia i....wiecej luzu :)
Avatar użytkownika
szater
Doradca
 
Posty: 3407
Dołączył(a): 2 cze 2010, o 17:32
Lokalizacja: Zielona Góra

Poprzednia stronaNastępna strona


  • Reklama

Powrót do Łuszczycowe zapalenie stawów

 


  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron